sobota, 16 marca 2019

,,Iskra'' - Alice Broadway


 Moi Drodzy! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją niesamowitej książki jaką jest ,,Iskra’’. Jeśli jesteście zainteresowani to serdecznie zapraszam!

Jakiś czas temu czytałam pierwszą część, którą pokochałam z całego serduszka. Z tym tomem miałam podobnie. 

Akcja powieści zaczyna się od tego, jak Leora – główna bohaterka, spotyka się z burmistrzem Saintstone. Tak naprawdę, dziewczyna nie wie co może ją czekać na tym spotkaniu. Burmistrz, nakazuję bohaterce pojechać do miasta nienaznaczonych, aby dla niego szpiegowała. Dziewczyna musiała tam wyjechać, gdyż była zastraszana przez niego, że jej bliscy zostaną skrzywdzeni. 


Gdy Leora przybywa do Featherstone, zastaję tam inny świat, niż się spodziewała. Ludzie nie mają co jeść, mają braki w lekarstwach, a przede wszystkim to, że tamtejsi mieszkańcy nie są źli, tak jak przedstawiali ich naznaczeni w baśniach. 

Na początku nienaznaczeni nie są dobrze nastawieni do bohaterki, lecz po naradzie starszyzny, Leora może zostać wśród nich. Kobieta zaprzyjaźnia się z Gull, która jest jej rówieśniczką. Z czasem Leora dowiaduję się prawdy, o swojej matce i zaczyna rozumieć, że to co jej mówiono o nienaznaczonych to same kłamstwa. 

Tylko, teraz trzeba się zastanowić, która strona mówi prawdę.

W drugim tomie poznajemy dużo nowych bohaterów, którzy w większości są dobrzy, jednak wyjątków nie mogło zabraknąć. Właśnie ci bohaterowie, mają wpływ na końcowe zdarzenia. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się takiego zakończenia i kilka minut po zakończeniu powieści nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, gdyż koniec mnie zmiażdżył.


Powieść polecam każdej osobie, która lubi czytać takie książki. Mi się ta seria bardzo podobała i już nie mogę się doczekać kolejnej części!
 
Na zdjęciach możecie podziwiać tę piękną okładkę, którą posiada ta powieść. Chyba jest to najładniejsza okładka jak dla mnie. Te wszystkie grafiki tak pięknie się mienią, że aż chętniej się czyta!
 
CHCIAŁAM WAM SERDECZNIE ZAPROSIĆ NA MOJEGO BOOKSTAGRAMA! MOJA NAZWA TO WINDOFRENEWAL! AKTUALNIE CZEKA NA WAS TAM ROZDANIE!

Dziękuję za egzemplarz! 

 



Balsam do ust The ONE Lip Spa Intense


 Witajcie Kochani! W dzisiejszym poście zrecenzuję Wam balsam, który dostałam od Pani Agnieszki Kowal (LADETRE). Serdecznie zapraszam!

Na pewno każda kobieta, używa jakiegoś kosmetyku do pielęgnacji swoich ust. Aby nie były suche czy spierzchnięte. Ja do tej pory, stosowałam przeróżne balsamy, dlatego, że nie mogłam znaleźć tego ulubionego. Dlatego dzisiaj, przychodzę do Was z recenzją nowej pomadki marki Oriflame. 



Produkt jest zapakowany w papierowe pudełeczko, które ma kształt prostopadłościanu. Pomadkę nakłada się w łatwy sposób, ponieważ marka zadbała o dobry jej kształt (jest skośnie ścięty). Na ustach utrzymuję się kilka minut, a następnie wchłania się. Dobrze reaguję z naszymi suchymi ustami i nawilża je. Moim zdaniem balsam nie posiada koloru, jednak bardzo ładnie się błyszczy. Usta stają się naturalnie miękkie i gładkie. Balsam posiada przyjemny zapach, który mi się podoba. Na zdjęciu, możemy zauważyć, że balsam na dwa kolory. W środku znajduję się kolor różowy, a na zewnątrz biały. 


Opakowanie, w którym znajduję się balsam, jest dość małe, więc z pewnością zmieści się do każdej damskiej torebki. Moim zdaniem, ten produkt jest świetnym produktem, dla osób, które mają problemy ze swoimi ustami. Będę z niego korzystać regularnie, gdyż balsam przypadł mi do gustu i świetnie się sprawdza. Jeśli, potrzebujecie takiego produktu, to się nie zastanawiajcie, tylko idźcie sprawdzić ofertę marki, może akurat inne produkty przypadną Wam do gustu. Jednak, jeśli chcecie kupić akurat ten produkt, to musicie jeszcze chwilę poczekać, gdyż nie ma go jeszcze w sprzedaży.


Bardzo dziękuję, za wysłanie tego produktu! 


piątek, 15 marca 2019

Wywiad z Panią Katarzyną Grabowską


Witajcie Kochani! Już kiedyś miałam w głowie pomysł, aby dodawać na blogu wywiady z autorami/ autorkami książek, które przeczytałam. W końcu zabrałam się, za tę serię! Mam nadzieję, że wywiady będą Wam się podobać i będziecie je czytać. Takie posty będą dodawała raz w miesiącu. Zapraszam!

Na pierwszy ogień, idzie moje ulubiona autorka - Pani Katarzyna Grabowska! W sumie to, mogę Wam zdradzić, że z panią Kasią utrzymuję stały kontakt, gdyż bardzo dobrze się dogadujemy, prowadzimy razem BOOKTOUR i pani Kasia uczyniła mnie administratorem na swoim Fanpage na Facebooku. Zadałam pani Kasi dziesięć pytań, a ona na nie odpowiedziała. Resztę pytań, zadali Czytelnicy strony autorki.

Wiktoria: Jak to się stało, że postanowiła pani napisać książkę?
Pani Katarzyna: Pisałam od zawsze, ale były to utwory „do szuflady”, które pokazywałam tylko najbliższym. Zazwyczaj pisałam krótkie opowiadania i wiersze, jednak jeszcze będąc w liceum zaczęłam tworzyć pewną historię, która rozrosła się do niebotycznych rozmiarów (chyba z dwadzieścia zeszytów zajęło mi spisywanie - wtedy jeszcze nie było laptopów). Później miałam dłuższą przerwę w pisaniu, cóż dopadła mnie proza życia. Dopiero po wielu latach, gdy urodziła się moja druga córka, poczułam potrzebę ponownego spotkania ze swoją wyobraźnią. Zaczęłam pisać opowiadanie, które zdecydowałam się publikować na blogu. Nawet nie sądziłam, że może się ono aż tak spodobać Czytelnikom. Chyba właśnie wtedy pomyślałam, że może mogłabym spróbować napisać książkę.

Wiktoria: Skąd pomysł na swoje powieści? Czy to czysta wyobraźnia, czy może doświadczenia ze swojego życia?
Pani Katarzyna: Pomysły pojawiają się same zainspirowane jakimiś wydarzeniami, czymś, co akurat „rzuciło się mi w oczy” :-) Tak, jak już kiedyś wspominałam „Magia ukryta w kamieniu” powstała jako tekst, który miał być zgłoszony na konkurs w prasie młodzieżowej. Szukano tekstów krótkich opowiadających o doświadczeniach w podróży w czasie. Napisałam opowiadanie, które okazało się jednak zbyt długie. Okroiłam je, aby dostosować do wymogów i wtedy doczytałam warunki regulaminu. Okazało się, iż nie można mieć ukończonych osiemnastu lat, a ja niestety już jakiś czas temu świętowałam te urodziny :-) Cóż więc zrobiłam? Mając taki malutki zarys historii, postanowiłam rozbudować ją tak, aby powstała powieść. Z pierwotnego rysu został tylko sam motyw podróży w czasie (doszła jeszcze podróż w przestrzeni) i imię głównej bohaterki.

Wiktoria: Czy miała pani chwile słabości, gdy pisała pani swoje powieści?
Pani Katarzyna: Nie za bardzo wiem, co mam rozumieć przez chwile słabości. Ja właściwie cały czas mam chwile słabości :-) Jestem kobietą bardzo uczuciową, która mocno przeżywa wszystko, co ją spotyka w życiu. Pisząc o moich bohaterach, żyję ich życiem, towarzysza mi stale. Cieszę się, gdy i oni są zadowoleni i płacze, gdy im jest smutno.

Wiktoria: Czy zdarzyło się tak, że wydawnictwo narzuciło pani inne losy bohaterów, niż pani chciała?
Pani Katarzyna: Do tej pory nie spotkałam się z czymś takim. Muszę jednak powiedzieć, że gdy znajdowałam się na etapie szukania Wydawcy, niektórzy odpisywali mi, iż mam bardzo dobry styl pisania, ale tematyka fantasy nie jest tym, co obecnie przyciąga czytelników i radzili mi zwrócenie się ku współczesnej kobiecej literaturze obyczajowej.

Wiktoria: Lubi pani czytać książki? Jak tak, to jakie gatunki?
Pani Katarzyna: Ja książki wręcz „pochłaniam”, chociaż niestety czasu mam mało na delektowanie się lekturą. Szczególnie uwielbiam książki podróżnicze, historyczne i fantasy. Kocham „Anię z Zielonego Wzgórza” - do tej książki mogę wracać wielokrotnie.  Są jednak także książki, których nie lubię, wręcz jestem ich wrogiem - przede wszystkim tak popularne obecnie erotyki, ocierające się o pornografię. Dziwię się, iż ludzie sięgają po takie „utwory”, gdyż literacko sięgają poziomu mulistego dna.

Wiktoria: W jaki sposób odkryła Pani w sobie talent pisarski?
Pani Katarzyna: Nie wiem, czy można coś w sobie odkryć :-) Na to pytanie trudno mi odpowiedzieć. Nie wiem nawet, czy mam prawo mówić, iż mam talent pisarski. Ja po prostu piszę.

Wiktoria: Ma pani jakieś marzenia?
Pani Katarzyna: Każdy z nas ma marzenia. Ja także. Przede wszystkim marzę o spokoju i szczęściu. Aby moje dzieci i rodzina byli zdrowi. Abym nie miała powodów do zmartwień. Poza tym chciałabym pozbyć się lęku przed lataniem i wreszcie wyruszyć w świat, bo ten jest taki piękny!

Wiktoria: Co lubi pani robić?
Pani Katarzyna: Lubię wiele rzeczy. Wszystko zależy od okoliczności. Lubię usiąść wieczorem spokojnie na fotelu i w ciszy spokojnie poczytać książkę. Lubię pospacerować latem po okolicy. Lubię rozmawiać z moimi córkami. Lubię patrzeć na niebo i podziwiać chmury po nim płynące. Lubię również zimą patrzeć przez okno na śnieg (przez okno, gdyż jestem zwierzęciem ciepłolubnym i zima jest dla mnie piękna, tylko na fotografiach)

Wiktoria: Czy planuję pani napisać inną serię książek?
Pani Katarzyna: Nie wiem czy serię, ale mam kilka pomysłów. Ciekawa jestem, czy uda się mi je zrealizować. Czasem zastanawiam się, czy w ogóle powinnam dalej pisać. Zobaczę, co przyniesie życie.

Wiktoria: Czy pisząc "Inne niebo" były chwile, w których musiała pani uronić kilka łez?
Pani Katarzyna: Bardzo zżyłam się z moimi bohaterami. Towarzyszyli mi przez ładnych parę lat. Nic więc dziwnego, że rozstanie z nimi było dla mnie wyjątkowo trudne. Szczególnie ostatnie rozdziały... Tak, potwierdzam - popłakałam się przy końcówce.

Marlena Garczyńska: Czy wierzy pani w cuda? Nie chodzi o te biblijne ale takie w życiu codziennym.
Pani Katarzyna: Oczywiście, że wierzę w cuda. One naprawdę istnieją. Każda chwila jest cudem, bo trwa wiecznie. Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy, że doświadczamy cudu, gdyż nie traktujemy tego w tych kategoriach. Cudem jest np. pierwszy uśmiech dziecka, pierwszy raz wypowiedziane przez nie słowo „mamo”. Ileż jest osób na świecie, które nigdy nie tego nie doświadczą - dla nich to cud, o który się modlą, a który dla nas jest czymś zwyczajnym.

Sylwester Włodarczyk: A gdyby to Pani przyszło dokonywać wyboru pomiędzy tym czego pragnie serce a tym co dyktuje rozum czy rozsądek to co by Pani wybrała? Pytanie nie dotyczy oczywiście bohaterek Pani powieści ale wyborów osobistych, tych dokonywanych przez Panią osobiście.
Pani Katarzyna: Cieszę się, że Pan o to zapytał, gdyż „Inne niebo” opowiada o takich wyborach. Myślę, że sami do końca nie zdajemy sobie sprawy, jakbyśmy się zachowali w danej sytuacji, jakiego byśmy dokonali wyboru. Możemy próbować snuć różne wizje, jednak nie przekonamy się, dopóki sami nie staniemy przed danym problemem. Nie wiem, naprawdę nie mam pojęcia jak zachowałabym się w sytuacji, gdybym musiała rozstrzygać pomiędzy wyborem: posłuchać serca czy rozumu. Niemniej zawsze staram się postępować tak, aby nie ranić innych ludzi i aby korzyści przewyższały ewentualne straty.

Natalia Tyczyńska: Jak to się stało, że nagle zaczęłaś pisać? Co Cię schłoniło do napisania pierwszej książki? Pamiętasz ten moment?
Pani Katarzyna: Pierwszą historyjką, jaką napisałam, była bajka. Miałam wtedy siedem lat i pani w szkole na lekcji przeczytała nam śliczną opowieść. Tak bardzo spodobała się mi ta bajka, iż za wszelką cenę postanowiłam ją mieć, aby czytać sobie samemu (do ulubionych pozycji lubię wracać wielokrotnie). Niestety w tamtych zamierzchłych czasach książki były luksusem (pamiętam kolejki przed księgarniami, gdy przywożono dostawę towaru - kupowało się cokolwiek, co akurat było). Poradziłam sobie jednak z tym problemem, gdyż sama spisałam zasłyszaną opowieść :-) Pisanie spodobało się mi i zaczęłam tworzyć własne historie. I tak jakoś to wszystko poszło dalej :-)

Joanna Radzanowska Co czujesz, kiedy trzymasz w ręku świeżo wydrukowaną swoją książkę ?
Pani Katarzyna: Oj to jest niesamowite uczucie. Trzymam ją w rękach, patrzę na okładkę i dziwię się, że skądś znam imię i nazwisko autorki :-) To naprawdę miłe uczucie.

Katarzyna Wąsowicz: Czy sny bywają inspiracją dla Twoich tekstów? Jeśli tak to jaki sen zrobił na Tobie największe wrażenie, takie, że po prostu nie było innej opcji tylko taka by siąść i stworzyć z niego historię?

Pani Katarzyna: Zawsze gdy mam wizję konkretnego rozdziału i spiszę ją, to muszę wszystko przeanalizować jeszcze raz, właśnie śniąc. Tak dokładnie, gdy śpię, rozmyślam nad napisanym właśnie rozdziałem. Bywało tak, iż po przebudzeniu znacząco poprawiałam napisany rozdział. Bywało również tak, iż całkowicie go zmieniałam, bo wyśniłam inny scenariusz :-)

Kamila Jałmużna: Gdyby mogła pani spotkać samą siebie z roku 2009 i udzielić sobie jednej rady (tak kompletnie bez żadnych konsekwencji) ... jak ona by brzmiała?
Pani Katarzyna: Może przestrzegłabym siebie przed błędami, które miałabym popełnić. Chętnie też podałabym sobie numery lotto z największą wygraną :-) Przede wszystkim jednak powiedziałabym sobie, żebym tak bardzo wszystkim się nie przejmowała, abym troszkę wrzuciła na luz.

Pytanie, które jest zaznaczone na czerwono wygrywa zabawę na najciekawsze pytanie! Zapraszam do kontaktu Panią Kamilę na priv strony!  

Bardzo dziękuję Pani Katarzynie Grabowskiej za udzielenie wywiadu! Już w kwietniu premiera książki ,,Inne niebo''! Nie mogę się już doczekać! A muszę się jeszcze Wam pochwalić, że będzie to mój pierwszy patronat!

POLITYKA PRYWATNOŚCI I COOKIES

Zapoznaj się z zasadami przetwarzania danych osobowych. Treść polityki prywatności jest zgodna z wymogami regulacji o ochronie danych osobowych obowiązującej od dnia 25.05.2018 roku.
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.