niedziela, 27 maja 2018

Czekoladowy szampon do włosów



Hejka! Kolejna recenzja będzie dotyczyła produktu z firmy BingoSpa. Tym razem chciałabym zrecenzować Wam czekoladowy szampon z odżywką.

OD PRODUCENTA:
Czekoladowy szampon do pielęgnacji włosów BingoSpa:
Ziarno kakaowca - Theobroma cacao - z którego powstaje czekolada zawiera wiele cennych dla skóry substancji, posiada zdolność zmiękczania skóry i włosów. Antyoksydanty,  znajdujące się w  czekoladzie, zapobiegają rozwojowi wolnych rodników, które wpływają na utratę przez włosy kolagenu, elastyny i innych protein. 

Substancje zawarte w czekoladzie posiadają  właściwości silnie nawilżające, przeciwutleniające, tonizujące. Pobudzają metabolizm komórkowy, regenerują, działają kojąco. Właściwości te związane są z obecnością w ziarnie kakaowym różnorodnych substancji, z których najważniejsze to:
·         nawilżające i detoksykujące – kofeina i teobromina, 
·         antyoksydacyjne i ochronne w stosunku do komórek skóry – polifenole. 
Czekolada zawiera również witaminy: A, B1, B2, B3, E, PP, a także węglowodany, białko, błonnik, flawonoidy, alkaloidy oraz mikroelementy np.: magnez, żelazo, dzięki czemu ma właściwości nawilżające, przeciwutleniające, tonizujące; wygładza i uelastycznia powierzchnię włosów, wzmacnia cebulki włosów.
Botaniczna odżywka BingoSpa składająca się z kondycjonujących ekstraktów roślinnych z arniki, łopianu, nagietka, sosny, 
nasturcji, rukwii wodnej, szałwii, skórki z cytryny  reguluje nawilżenie, likwiduje podrażnienia skóry, poprawia ukrwienie skóry głowy, głęboko oczyszcza skórę głowy, chroni naturalny odcień włosówiu włosów, działa ochronnie.

Wszystkie te magiczne składniki powodują wygładzenie i uelastycznienie powierzchni włosów oraz wzmocnienie cebulek włosowych, zapewniają skórze głowy optymalne nawilżenie. Szampon BingoSpa ułatwi rozczesywanie, sprawi, że włosy staną się jedwabiście gładkie, lśniące i miłe w dotyku.



MOJA OPINIA: 
Produkt znajduję się w dużej plastikowej butelce z dużym otworem. Moim zdaniem, troszkę za dużym, ponieważ trzeba bardzo uważać aby nie rozlać czekoladowej rozkoszy. Producent na butelce nie zamieścił informacje o produkcie, ale można przeczytać o nim na nich stronie.
Szampon pachnie bardziej jak jogurt Monte, niż czekolada. Za każdym razem, gdy używam go przypominają mi się dawne czasy, wtedy gdy je jadłam.
Swoją konsystencją przypomina rozpuszczoną czekoladę. Nie spływa z dłoni, więc jest to plus jak dla mnie. Wystarczy niewielka ilość szamponu, a produkt pieni się bez problemu. Szampon super działa na skórę głowy, ponieważ jest oczyszczona i nawilżona.
Szampon zadziałał na moje włosy dobrze. Zrobiły się milsze w dotyku, gładsze i delikatniejsze.
Podsumując szampon oceniam na plus, ze względu na to jak zadziałał na moje włosy.

Musze dodać, że włosy po tym szamponie nie tłuszczą się tak szybko jak po innych szamponach jakich używałam. 




DO NASTĘPNEGO! 


czwartek, 24 maja 2018

Bispol - świece zapachowe



Cześć wszystkim! Na początku chciałabym Was poinformować, że w czerwcu będzie naprawdę mało postów. W czerwcu mam sporo wyjazdów szkolnych i poza szkolnych. Kończy się rok szkolny, a chciałabym zadbać aby moja średnia była lepsza niż w tamtym roku. Jednak dzisiaj przychodzę do Was z postem, który miałam napisać wcześniej, ale nie miałam czasu. Dzisiejszy post będzie dotyczył recenzji świeczek od firmy Bispol, które dostałam tydzień temu. Zapraszam!

Jestem osobą, która kocha wąchać różne zapachy. W moim pokoju nie mogło zabraknąć ozdób. Wnętrze staje się piękniejsze i przytulne. Ostatnio polubiłam zapalać świeczki wtedy gdy się uczę bądź czytam książkę. Uczenie i czytanie staje się wtedy przyjemniejsze.


Dzięki uprzejmości firmy Bispol półki mojego pokoju zdobią cudowne świeczki.
Duża świeca o zapachu owoców leśnych idealnie wpasowała się w kompozycję mojego pokoju. Postawiłam ją na parapecie koło okna. Zapach świeczki czuć w całym pokoju. 


W paczce znalazłam jeszcze papierowe opakowanie z sześcioma świeczkami. Pachną one bardzo ładnym delikatnym różanym zapachem. Są moimi ulubieńcami! Szkoda, że tak szybko znikają. 


Dostałam również opakowanie foliowe z sześcioma waniliowymi świeczkami oraz opakowanie z czterema truskawkowymi świeczkami. Wszystkie świeczki bardzo ładnie pachną. 



To już cała recenzja świeczek od firmy Bispol. Bardzo dziękuję za paczkę! 


wtorek, 22 maja 2018

''Ósmy kolor tęczy''



 
Hej kochani! W dzisiejszym poście chciałabym zrecenzować Wam książkę pani Martyny Senator pt: ,,Ósmy kolor tęczy’’, którą dostałam od Wydawnictwa Videograf SA. Zapraszam!
 
Główną bohaterką książki jest osiemnastoletnia Lilka, która jest niewidoma. Gdy miała trzynaście lat, dziewczyna miała wypadek samochodowy, w którym zginęła jej mama. Jako nastolatka nie mogła się pogodzić z jej odejściem.
 
,,Doskonale pamiętam ten dzień. Słońce zaszło o poranku, a mrok bez zapowiedzi wdarł się do mojego świata, zasypując go lawiną ciemności. Światła pogasły, a gwiazdy zlały się ze smolistym tłem. Kolory pośpiesznie spakowały walizki i odeszły. Pozostała tylko czerń.’’

Pewnego dnia zjawia się w jej życiu chłopak o imieniu Tomek. Dziewczyna uważa go za aroganckiego chłopaka, ponieważ słyszy jak mówi on o jej najlepszym przyjacielu złe rzeczy. Okazuję się jednak, że Lilka będzie go musiała znosić, bo będzie jej nowym korepetytorem fizyki. Dziewczyna na początku będzie zniesmaczona tą informacją, jednak po kilku spędzonych chwilach z Tomkiem zmieni zdanie. Bohaterka gdy straciła wzrok popadła w lęk przed światem zewnętrznym. Czy Tomek zdoła ten lęk pokonać?
,,Dlaczego on to robi? Dlaczego zadaje sobie tyle trudu, żeby odbudować most pomiędzy moim odseparowanym życiem a światem zewnętrznym?’’

Któregoś dnia Lilka dowiaduję się prawdy o Tomku, o niej i jej rodzinie. Czy wybaczy wszystkim, którzy ją okłamali? Jak bohaterka zniesie całą tą sytuację?
,,Pada deszcz. Wystawiam serce za próg. Nie wpuszczę go do środka, dopóki nie zmyje z siebie tej głupiej miłości’’

Pierwszy raz czytałam książkę z perspektywy osoby niewidomej. Książka spodobała mi się, więc oceniam ją na 4/5. Muszę przyznać, że tajemnica rodziny Lilki mnie naprawdę zaskoczyła. Nie spodziewałam się takiej sytuacji.  





poniedziałek, 21 maja 2018

Keratynowa maska do włosów ze spiruliną i L-cysteiną




Hejka kochani! W dzisiejszym poście chciałabym zrecenzować Wam jeden z kosmetyków firmy Bingospa. Zapraszam! 

Jakiś czas temu przyszła do mnie paczka od firmy z kosmetykami do pielęgnacji. Wybrałam sobie osiem produktów i dzisiaj pokażę Wam jeden z nich. 

OD PRODUCENTA
 Keratyna jest głównym budulcem łodygi włosa, zwaną korą włosa. Włókna keratyny są połączone ze sobą poprzecznymi wiązaniami siarczkowymi, dzięki czemu włosy są bardziej elastyczne i sprężyste. Keratyna wchodzi również w skład zewnętrznej osłonki włosa, gdzie jest odpowiedzialna za połysk i blask włosów. Jej brak doprowadza m.in. do otwierania się łusek włosa i rozdwajania końcówek.
Keratyna odpowiada  za kondycję i zdrowy wygląd włosów. Posiada właściwość wnikania w głąb włosa, wbudowując się w uszkodzone miejsca, powstałe wskutek codziennego czesania, farbowania czy działania słońca i wiatru, aktywnie uzupełnia niedobór naturalnych składników budujących strukturę włosa.
Keratyna utrzymuje właściwy poziom nawilżenia skóry i włosów, a dzięki zawartości siarki likwiduje stany zapalne.
Keratynowa Kuracja BingoSpa zawiera:
  • spirulinę - regeneruje włókna włosów, zapobiega ich łamaniu i rozdwajaniu końcówek, dodaje im objętości i sprężystości, hamuje wypadanie włosów.
  • L-cysteinę, która jest jednym z dwudziestu podstawowych aminokwasów, należy do grupy aminokwasów endogennych. Mała masa cząsteczkowa L-cysteiny czyni ją łatwo wchłaniana przez co wysoce efektywną. Działa regenerująco, uczestniczy w procesach odżywiania i odnowy komórek włosa: wzmacnia je, przywraca im połysk i zdrowy wygląd.

MOJA OPINIA 
Produkt znajduję się w plastikowym pojemniczku i zawiera 250 g. Na opakowaniu znajdziemy informację o składzie, sposobie użycia i datę ważności. Maska jest koloru białego. Zapach produktu jest miły dla naszych nosów. Biorąc produkt musiałam uważać na to, abym nie pobrudziła rzeczy wokół mnie, ponieważ konsystencja maski jest dość płynna. Nie uważam to za minus, lecz wolę maski, które nie są płynne. 
Producent na opakowaniu piszę, aby używać produktu przez 5 dni, a następnie profilaktycznie 1-2 razy w tygodniu. Zrobiłam tak, jak pisało na opakowaniu. Recenzję piszę po dwóch tygodniach testowania tego produktu. Zauważyłam, że moje włosy są delikatniejsze i miększe niż przed używaniem tej maski. Moim zdaniem, moje włosy stały się błyszczące i wyglądają zdrowiej. Maska nie zawiera barwników, więc to plus dla naszych włosów. Zauważyłam również, że moje włosy się nie łamią, aż tak jak wcześniej. Niestety nie widać efektów objętości i sprężystości.

Bardzo polecam, tą maskę ze względu na cenę jak i działanie na włosy. Oczywiście, nie każdy będzie miał takie same efekty jak ja, ponieważ każdy na inne włosy. Maska na stronie Bingospa kosztuję 14,50 zł (LINK). Najpewniej jak poszukacie na innych stronach internetowych to na pewno znajdziecie ten produkt w innych cenach.






środa, 16 maja 2018

Saga Czasu Przemiany ,,Po drugiej stronie nieba''


Hejka wszystkim! Dzisiaj kontynuacja recenzji Sagi Czasu Przemiany ,,Po drugiej stronie nieba’’ Zainteresowanych, serdecznie zapraszam!  

Pierwsza część książki bardzo ale to bardzo mi się spodobała. Wciągnęła mnie i zafascynowała. Podobnie było z drugim tomem tej serii. W paczce od wydawnictwa dostałam od razu dwie powieści. Bardzo za to dziękuję, ponieważ nie wiem jakbym wytrzymała bez kolejnej części.
Książka jest bardzo dobrze napisana, czyta się ją bardzo szybko i lekko. Kocham takie książki, ponieważ czytanie takiej powieści zajmuje mi znacznie krócej. Książka pobudza wyobraźnię, którą chętnie użyłam do wyobrażania sobie danych sytuacji.
Czytając tą lekturę nie zabrakło również emocji. Nie brakuje nowych, ciekawych zagadek, które mnie bardzo fascynowały.
Poznajemy w tej części kilku nowych osób, którzy mieszają w życiu pierwszoplanowych bohaterów. W pewnym momencie zawiodłam się na Łucji, z powodu jej decyzji.
Na początku książki obstawiałam z kim Łucja będzie. Osobiście myślałam, że będzie z Mikaelem. Czy dobrze obstawiałam? Przekonacie się jak sami przeczytacie tą niesamowitą książkę.
Drugi tom wciąga bardziej niż pierwszy to z pewnością jest pewne. Pojawiają się nowe tajemnice. Na niektóre nadal nie znam odpowiedzi, a chcę znać rozwiązania tych zagadek! Czekam na kolejne części!  
Dla mnie ostatnie rozdziały były najciekawsze. Informacja, którą przeczytałam powaliła mnie na kolana. Przez kilka kolejnych godzin myślałam o tym co właśnie się wydarzyło w życiu Łucji i Adama. Nie wiedziałam jak zareagować na tę nowinę. Gdy dotarłam do ostatniego rozdziału i przeczytałam ostatni akapit załamałam się. Byłam bardzo zaskoczona taką informacją, której się nie spodziewałam. To tak samo jak z niezapowiedzianą kartkówką! Miałam mętlik w głowie, trudno to opisać słowami, uwierzcie mi!
Jeśli macie możliwość przeczytania tej książki to serdecznie polecam, bo świetnie się czyta i bardzo szybko. Zapewniam was, że nie pożałujecie! 





Do następnego!

sobota, 12 maja 2018

| Makeup Revolution | Paleta Cieni Iconic 1




Hejka dziewczyny! Dzisiaj post o kolejnej paletce marki Makeup Revolution. Tym razem do rąk wpadła mi paleta cieni Iconic 1. Zapraszam!

| MAKEUP REVOLUTION |

Makeup Revolution to angielska firma, która powstała w 2014 roku. W bardzo szybkim czasie podbiła kosmetyczny rynek nie tylko w Anglii, ale też w Polsce i na całym świecie! Marka oferuje bardzo dobrej jakości produkty w niskich cenach.

Na rok bloga postanowiłam sobie zamówić na Cocolicie kosmetyki. Kupiłam cztery rzeczy. W nich znalazła się paletka, której kolory mnie zachwyciły.

Opakowanie jest plastikowe, bardzo solidnie zrobione. Patelka nie ma możliwości aby się otworzyła bo ma bardzo dobry zatrzask, który się sam nie otworzy.  Producent dołączył do paletki dwustronny aplikator.

Paletka ma 12 cieni, każdy z kolorów jest bardzo ładny. Pigmentacja jest dobra, lecz jasne kolory słabo widać. Jednak mam nadzieję, że je  dostrzeżecie.

Cienie łatwo rozprowadzają się na powiece. Cienie nie pylą się ani nie osypują się. Dobrze się ze sobą łączą i możemy stwarzać różnego rodzaju makijaże. Trwałość jest całkiem niezła. Gdy nałożymy przed pomalowaniem powiek bazę pod cienię, to oczywiście będziemy bardziej zadowolone z trwałości. 

Moim zdaniem cienie nadają się dla początkujących dziewczyn, które zaczynają swoją przygodę z malowaniem. Cena nie jest wysoka, więc bardzo polecam tą paletkę.





Do następnego!


piątek, 4 maja 2018

L'Oréal Paris Volume Million Lashes So Couture

 
Hejka dziewczyny! Ostatnim razem były dwa posty o pomadkach, tym razem przychodzę do Was z krótką recenzją tuszu do rzęs. Jeśli jesteście ciekawe, to zapraszam!


Jak dla mnie podstawą makijażu jest wymalowanie rzęs maskarą. Zazwyczaj używałam maskary z Rimmel London lub L'Oréal Paris - False Lash Flutter Midnight Blacks. Jednak w moje ręce trafiła maskara L'Oréal Paris Volume Million Lashes So Couture. 
Tusz do rzęs zamknięty jest w błyszczącym opakowaniu, które bardzo mi się podoba. Dominuje fiolet ze złotem. Buteleczka swoim wyglądem bardzo przyciąga uwagę każdego! Z pewnością swoją stylizacją również zachęca do zakupu. 
Szczoteczka jest silikonowa o stożkowym kształcie. Konsystencja jest gęsta jak w maskarach, których dotychczas używałam. 
Moim zdaniem, dobra maskara powinna wydłużyć i pogrubić rzęsy, aby były dobrze widoczne. 
Produkt maluje rzęsy na kolor czarny, nie skleja ich. Szczoteczka, którą oferuje marka nabiera komfortową ilość maskary, więc nie musimy ciągle nabierać tuszu. 
Produkt nie tworzy grudek, których osobiście nienawidzę! Trwałość maskary jest bardzo dobra, ponieważ trzyma się cały dzień. 
Moim zdaniem opłaca się kupić ten tusz. Koszt maskary jest różny, zależy kto na jakiej stronie patrzy. Ja znalazłam na stronie iperfumy za 31,30 zł. 




Znacie tą firmę? Tą maskarę? Koniecznie napiszcie w komentarzach!




środa, 2 maja 2018

GOLDEN ROSE SOFT&MATTE CREAMY LIPCOLOR


Cześć dziewczyny! Ostatnio pisałam również o pomadkach z Golden Rose. Tym razem będzie to recenzja innej pomadki - Golden Rose SOFT&MATTE Creamy Lipcolor numer 104. Zapraszam! 

Tak jak pisałam w poprzednim poście marka posiada naprawdę dużą gamę kolorystyczną. Cena za jedną pomadkę wynosi około 20 zł, w opakowaniu znajduję się 5,5 ml. 


Posiadam na razie jedną pomadkę z tej serii - numer 104.


Golden Rose nie zawiodło mnie opakowaniem pomadki. Również jest ładne jak u reszty produktów. W buteleczce znajduję się 5,5 ml. Na opakowaniu zamieszczona jest informacja ile powinniśmy używać pomadki. Po otwarciu produktu możemy jej używać aż 18 miesięcy. Jest to długi okres. 
Aplikator pomadki przypomina aplikator z matowych pomadek Longstay Liquid Matte Lipstick jednak jest trochę inny. Można powiedzieć, że jest lekko wychudzony.
Pigmentacja produktu jest zadawalająca, podobnie jak w pomadkach Longstay Liquid Matte Lipstick jedno przejechanie aplikatorem daje nam całkowite pokrycie. 
Pomadka utrzymuje się do 7 godzin, jednak przy spożyciu jakiegoś posiłku niestety musimy się pożegnać z efektem, który był na samym początku nałożenia produktu. Szminka niestety zostawia ślady na szklance. 
Formuła jest kremowa.
Sama nie jestem zwolenniczką malowania takimi pomadkami ust, lecz ten produkt nawet przypadł mi do gustu! 


Znaliście tą serię pomadek? Jeśli tak, koniecznie napiszcie w komentarzach!




POLITYKA PRYWATNOŚCI I COOKIES

Zapoznaj się z zasadami przetwarzania danych osobowych. Treść polityki prywatności jest zgodna z wymogami regulacji o ochronie danych osobowych obowiązującej od dnia 25.05.2018 roku.
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.